blank.gif blank.gif blank.gif
Na rowerze z Firemanem
Październik 17 2017 13:24:03
blank.gif Nawigacja blank.gif box_on.gif blank.gif
bullet.gif Trasy rowerowe
bullet.gif Relacje z wycieczek
bullet.gif Relacje z zawodów
bullet.gif Inne artykuły
bullet.gif Mapa fotograficzna
bullet.gif Filmy video
bullet.gif Linki WWW
bullet.gif Księga gości
bullet.gif Pogoda

bullet.gif Mój BikeBlog
bullet.gif Kalendarium rowerowe
bullet.gif Podsumowanie sezonów
bullet.gif Moje osiągnięcia
bullet.gif O mnie stronie i rowerze
bullet.gif Kontakt

bullet.gif Szukaj
blank.gif Logowanie blank.gif box_on.gif blank.gif
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
blank.gif Aktualnie online blank.gif box_on.gif blank.gif
bullet.gif Gości online: 1

bullet.gif Użytkowników online: 0

bullet.gif Łącznie użytkowników: 10
bullet.gif Najnowszy użytkownik: Szadziu
blank.gif Ostatnie artykuły blank.gif box_on.gif blank.gif
bullet.gif Bałkany 2012
bullet.gif Nad morze w 1 dzień...
bullet.gif Podsumowanie sezonu ...
bullet.gif Alpy Austriackie 2011
bullet.gif Hiszpania - Costa Bl...
blank.gif Newsletter blank.gif box_on.gif blank.gif
Aby móc otrzymywać e-maile z Na rowerze z Firemanem musisz się zarejestrować.
blank.gif Statystyki blank.gif box_on.gif blank.gif
blank.gif Nad morze w 1 dzień ' 2012 : Trzemeszno - Gdańsk blank.gif box_on.gif blank.gif


NAD MORZE W 1 DZIEŃ

Trzemeszno - Gdańsk
25 lipca 2012




  • Trasa : Trzemeszno - Żnin - Szubin - Gorzeń - Mąkowarsko - Tuchola - Czersk - Wdzydze Tucholskie - Lubań - Przywidz - Gdańsk - Sopot - Gdańsk

  • Dystans : 302 km






  • Po dwóch latach przerwy w końcu udało się znaleźć chęci i trafić z pogodą na czwartą z kolei wycieczkę "Nad morze w 1 dzień". Tym razem padło na Gdańsk w towarzystwie Jerzy1956 oraz nowo poznanego Bikestatowicza Marcingt, dla których była to pierwsza tak długa trasa.

    Wyjechałem z Trzemeszna o godzinie 17 i już po 30 minutach byłem na miejscu spotkania, które wyznaczyliśmy przed Gołąbkami. Przed 18 pojawili się koledzy z Gniezna. Wspólna fota... póki jesteśmy jeszcze piękni, wyspani i żywi i o 17:56 ruszyliśmy we trójkę... na Gdańsk. Czeka nas cała noc jazdy.


    Jedzie się rewelacyjnie. Ciepło, wiatr boczny, ale nie przeszkadza a wręcz chyba nawet pomaga bo średnia utrzymuje się na poziomie 25 km/h


    Niestety żadnych grzecznych... i nawet tych niegrzecznych panien nie spotkaliśmy ;)




    Bardzo przyjemna ścieżka przez z las Tura do Gorzenia.


    Pierwszy postój robimy o zachodzie słońca w Gorzeniu nad Kanałem Bydgoskim. Niestety zachodzące słońce zasłaniane jest przez drzewa.


    Ogólnie Kanał Bydgoski bardzo mi się spodobał i traktuję go jako najciekawszy obiekt na trasie... hmm może kiedyś pontonem go spłynę.




    Słońce zaszło za horyzont i z każdą minutą robiło się coraz ciemniej... pustki na drogach... jedyna oznaka życia to akcja żniwa i kombajniści pracujący na polach. Jedzie się rewelacyjnie.
    W Tucholi jesteśmy koło północy i robimy postój na rynku, gdzie wrony na drzewie robią straszny harmider i mają chyba rozwolnienie bo co chwilę słychać jak coś się rozbryzguje na chodniku. Przy okazji trzeba się cieplej ubrać bo robi się zimno.
    Przejazd przez Bory Tucholskie bez żadnych atrakcji - ciemno, cicho i od domu daleko ;) Na 50 km odcinku drogi wojewódzkiej minęło nas raptem tylko kilka samochodów.
    Przed godziną 2 docieramy do Czerska, gdzie mamy nadzieję na znalezienie jakieś stacji benzynowej lub knajpy w której można kupić wodę i coś ciepłego zjeść lub wypić, bo niestety od 100 km nic takiego nie natrafiliśmy, a dalej nie ma szans na znalezienie takiego miejsca. Na szczęście zbaczając 2 km z trasy znajdujemy czynną stację benzynową, gdzie jest sklep i można coś ciepłego wypić. Uzupełniamy bidony, pijemy dużą porcję gorącej czekolady i można jechać dalej.


    Dalsza droga biegnie przez totalne odludzia, drogi polne w lasach. Przejeżdżamy koło jeziora Wdzydze, którego niestety z naszej trasy nie widać. Zaczyna budzić się nowy dzień i pojawiają się piękne widoki z mgłą. W jednym miejscu mgła stworzyła taki efekt nad łąką że nie wiedzieliśmy czy to jezioro czy mgła. Mgła może i piękna, ale powoduje że jest bardzo zimno.


    W okolicach Jeziora Wdzydze trafiliśmy też przy drodze na śmieszne ptaki z świecącymi oczami, które jak się zbliżaliśmy podrywały się i latały jak ogłupiałe we wszystkich kierunkach czego efektem jeden z ptaków prawie by się ze mną zderzył :P

    Piaszczysty podjazd terenowy


    W miejscowości Piekło trafiamy na wschód słońca, który niestety zasłaniają drzewa.
    W Lubaniu wjeżdżamy na drogę 221, która biegnie do Gdańska i niestety tutaj zaczyna się już ruch, który rośnie wraz z zbliżaniem się do Gdańska. Jedzie się ciężko, gdyż na trasie pełno jest wykańczających pagórków, które najczęściej biegną w górę, a nie w dół.

    Za Przywidzem mam w końcu okazję poznać osobiście człowieka za stali, rowerzystę szybszego od pociągu, który na rowerze wykręca niesamowite dystanse - [url=http://flash.bikestats.pl/]Flash'a[/url], któremu chciało się wstać tak wcześnie rano i potowarzyszyć nam w dalszej części trasy przy okazji oprowadzając nas po Gdańsku.
    Hehe - na szczęście dalej jest głównie z górki, więc nie zamulimy Tomka naszym ślimaczym tempem ;)


    Około godziny 7 jesteśmy w Gdańsku.


    Udajemy się najpierw na Starówkę


    Wspólna fota pod fontanną Neptuna...


    na tle zabytkowego Żurawia




    tutaj w innej części Gdańska widok na różnego typu żelastwo


    Zawitaliśmy na stadion piłkarski w Gdańsku PGE Arena, który objechaliśmy dookoła




    W końcu zajechaliśmy na główny cel wycieczki :)


    W knajpie zjedliśmy konkretny posiłek i oddaliśmy się lenistwu na plaży.


    Zanurzyłem się cały w lodowatej wodzie (zimniejsza niż u nas w kwietniu w jeziorach) aby zmyć z siebie trudy podróży i całe zmęczenie minęło












    Po godzinie lenistwa nie szło już wytrzymać na plaży w palącym słońcu, więc pojechaliśmy do Sopotu, ale zaraz zawróciliśmy, gdyż wystraszyły nas tłumy ludzi. Wracając do Gdańska tłumnie obleganą ścieżką rowerową wzdłuż morza doszło do przypadkowego spotkania z Błażejem, który miał jechać z nami całą trasę, ale niestety się nie wyrobił. Przyjechał do Gdańska pociągiem i zmierzał właśnie z obładowanym rowerem w kierunku Helu. Pogadaliśmy chwilę i trzeba było niestety wracać na dworzec. Pod Biedronką ostatnie zakupy i żegnamy się z Flashem, któremu bardzo dziękuję za sprawne oprowadzenie nas po Gdańsku przy wykorzystaniu świetnych ścieżkach rowerowych.

    14:49 wskakujemy w pociąg, w którym dochodzi do zabawnej wymiany zdań z "Panem z piwkiem" na temat wycieczek rowerowych.
    Przesiadka w Bydgoszczy i Inowrocławiu i po godzinie 20 jestem w domu :)

    "Nad morze w 1 dzień (noc)" po raz czwarty zakończone sukcesem!!!

    blank.gif Komentarze blank.gif box_on.gif
    Brak dodanych komentarzy. Może czas dodać swój?
    blank.gif Dodaj komentarz blank.gif box_on.gif
    Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
    blank.gif Oceny blank.gif box_on.gif
    Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony

    Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

    Brak ocen. Może czas dodać swoją?
    Copyright Sebastian Jeżewski "SebekFireman"

    299,046 Unikalnych wizyt

    Theme Blade by Nick Jones | Converted to V7 by Harly

    Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2017 by Nick Jones.
    Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.