blank.gif blank.gif blank.gif
Na rowerze z Firemanem
Październik 17 2017 13:25:22
blank.gif Nawigacja blank.gif box_on.gif blank.gif
bullet.gif Trasy rowerowe
bullet.gif Relacje z wycieczek
bullet.gif Relacje z zawodów
bullet.gif Inne artykuły
bullet.gif Mapa fotograficzna
bullet.gif Filmy video
bullet.gif Linki WWW
bullet.gif Księga gości
bullet.gif Pogoda

bullet.gif Mój BikeBlog
bullet.gif Kalendarium rowerowe
bullet.gif Podsumowanie sezonów
bullet.gif Moje osiągnięcia
bullet.gif O mnie stronie i rowerze
bullet.gif Kontakt

bullet.gif Szukaj
blank.gif Logowanie blank.gif box_on.gif blank.gif
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
blank.gif Aktualnie online blank.gif box_on.gif blank.gif
bullet.gif Gości online: 1

bullet.gif Użytkowników online: 0

bullet.gif Łącznie użytkowników: 10
bullet.gif Najnowszy użytkownik: Szadziu
blank.gif Ostatnie artykuły blank.gif box_on.gif blank.gif
bullet.gif Bałkany 2012
bullet.gif Nad morze w 1 dzień...
bullet.gif Podsumowanie sezonu ...
bullet.gif Alpy Austriackie 2011
bullet.gif Hiszpania - Costa Bl...
blank.gif Newsletter blank.gif box_on.gif blank.gif
Aby móc otrzymywać e-maile z Na rowerze z Firemanem musisz się zarejestrować.
blank.gif Statystyki blank.gif box_on.gif blank.gif
blank.gif Hiszpania - Costa Blanca 2012 blank.gif box_on.gif blank.gif


HISZPANIA - COSTA BLANCA 2012
(Calpe, Benidorm)





Tegoroczne zimowe wakacje postanowiłem tak jak w poprzednim roku spędzić w ciepłych krajach, więc ponownie wybrałem się na rowerową wycieczkę zorganizowaną przez Cyklotramp'a. Wybór padł na wybrzeże Costa Blanca w Hiszpanii.




Hiszpania - Costa Blanca 2012 - dzień 1/11



Na lotnisku stawia się 9 osobowa grupa - miłe zaskoczenie, gdyż okazało się że większość towarzyszy to znajome osoby z zeszłorocznej wycieczki.

Rowery mieliśmy otrzymać już dzisiaj, ale niestety ze względu na znaczne opóźnienie samolotu, transfery z lotniska i zakwaterowanie pierwszy dzień pozostał nierowerowy.




Hiszpania - Costa Blanca 2012 - dzień 2/11




Za pierwsze miejsce wypadowe obraliśmy miejscowość Calpe - miejscowość ta słynie z charakterystycznej skały Penon de Ifach. Jak wyczytałem w necie 2 tygodnie wcześniej trenowała tu sama Maja Włoszczowska... zresztą w rejony te przyjeżdża na treningi wiele znanych grup kolarskich.


Rano dowieziono nam wypożyczone rowery - trzeba przyznać że sprzęt bardzo dobry.


No to ruszyliśmy w trasę za cel obierając sobie przełęcz Coll de Rates. Krajobrazy bardzo wyborne, słońce, temp. koło 20*C, więc jest pięknie...


do tego dochodzą jeszcze napotykane co chwilę drzewa uginające się od soczystych pomarańczy, mandarynek i cytryn.


W Parcent rozpoczyna się podjazd na przełęcz Coll de Rates (636 m npm). Każdy może tutaj wziąć udział w indywidulanym wyścigu na czas. Na dole stoi urządzenie w które wkłada się kartę na której wbija się czas. Na przełęczy jest takie samo urządzenie, które wbija czas dojazdu. Wystarczy wypełnić taką kartę, przekazać gdzie trzeba i można sobie oglądać wyniki na stronie internetowej. Sam podjazd nie jest jakoś specjalnie ciężki, ale wyniki najlepszych są szokujące.


Około 27 minut pedałowania, walcząc do samego końca razem z Maciejem i jestem na przełęczy (rekord to 14:48).


Później jest głównie już sam zjazd z przepięknymi widokami na góry Sierra del Ferrer.




Liczyłem że będą rekordy prędkości, ale niestety wiatr daje takie opory że przekroczyć 60 km/h jest ciężko.









Hiszpania - Costa Blanca 2012 - dzień 3/11




Dzisiejszy cel wycieczki to Przylądek Nao.
Wyruszamy standardowo po godzinie 9:30


W Moraira robimy postój przy zamku, który wygląda bardziej jak jakiś bunkier. Kilkadziesiąt minut przeznaczamy na opalanie.

Następnie wpadamy do Xabi, gdzie krążymy po uroczysch uliczkach i robimy postój przy kościele.


Dalej czeka nas niewielka wspinaczka na Cap de la Nau, gdzie znajduje się latarnia morska i klifowe wybrzeże




[url=http://photo.bikestats.eu/zdjecie,248931,klifowe-wybrzeze-przyladek-nao.html]

Z przylądka zjeżdżamy na sam dół na plażę Grandella




Góra Montgo


Po powrocie jeszcze spacer przy zachodzie słońca po plaży w Calpe





Hiszpania - Costa Blanca 2012 - dzień 4/11




Od rana jakoś chłodnawo, ale na szczęście na początek czeka nas podjazd... w dodatku na jednym z zakrętów naszym oczom ukazuje się przepiękny widok na Calpe


Gdzieś przed Alcalali


Wjeżdżamy do doliny gdzie rośnie ogromna ilość drzew pomarańczowych - dookoła same góry.


W Xalo robimy odpoczynek w centrum i ruszamy na najcięższy podjazd dzisiejszego dnia - do Berni.


Podjazd ciągnie się przez 10 km po dosyć kiepskim asfalcie, ale w końcu osiągamy szczyt.


Widoki takie że kopara opada... chociaż na zdjęciach to wszystko mało efektownie wygląda


Zjazd powolny bo asfalt strasznie nierówny, ale nie przeszkadza to, gdyż trasa biegnie trawersem i widoki są przepiękne.


Po 20 km zjazdu docieramy do Calpe, zostawiamy rowery w hotelu i robimy pieszą wycieczkę na słynną skałę w Calpe - Penon de Ifach. Skała ma 332 metry wysokości i opanowana jest przez wrzaskliwe, wielkie mewy, których są tutaj setki.


Na szczyt docieramy wraz z zachodem słońca





Hiszpania - Costa Blanca 2012 - dzień 5/11




Jako że to nasz ostatni cały dzień w Calpe postanowiłem go spędzić po swojemu i odwiedzić parę miejsc, które wypatrzyłem na Google Earth.
Z samego rana, przed wschodem ruszyłem na piechotę ponownie na skałę Penon de Ifach zobaczyć wschód słońca.


Niestety ze wschodu słońca nic nie wyszło, gdyż akurat tam gdzie miało wzejść słońce pojawiły się chumry, ale później już było OK. Śniadanie przy takich widokach smakuje wyśmienicie. Okazało się że na szczycie nie byłem sam, gdyż oprócz mew siedzą tutaj wychudzone koty :P


Po zejściu na dół ze skały grupa pojechała już swoją trasą, a ja ruszyłem najpierw "polansować się" rowerem po deptaku ;)


Następnie postanowiłem odwiedzić klif i spróbować wjechać na widoczną na drugim planie górę.


Żeby dojechać do przedmieści Altei trzeba było przejechać tunelami przez górę. Po drodze minąłem jadącą z przeciwka grupę kolarzy z CCC Polkowice - przemknęli z prędkością światła więc nie widziałem kto tam jechał.


Dotarłem do klifu, którego wypatrzyłem w Google Earth. Zawiedziony trochę byłem że nie dało się podejść bliżej, ale mimo wszystko pionowe ściany robią wrażenie


Następnie postanowiłem wjechać na Morro de Tox. Najpierw wspinaczka rowerem pomiędzy willami, a później czekała mnie ścianka, której chyba nie dałoby się podjechać na kolarce. Asfalt na końcówce był tragicznej jakości więc zostało wprowadzanie roweru na piechotę.


Na górze spotkałem dwóch zawodników Liquigas Cannondale Team, którzy coś mi się pytali o ten podjazd, ale nie bardzo rozumiałem o co im chodzi. Zrobiłem im zdjęcie i chłopaki pognali w dół tym karkołomnym zjazdem na kolarkach. Ja zabrałem się za delektowaniem się widokami, które tutaj były niesamowite.




Zjechałem na plażę do Calpe i walnąłem się na 1,5 godziny na plaży poopalać się.


Później ruszyłem deptakiem u podnóża góry Penon de Ifach


300 metrowa ściana skalna robi od dołu niesamowite wrażenie.


Następnie pokręciłem się po ulicach Calpe, po głównym deptaku i tak minął mi dosyć lajtowo, ale owocnie dzień





Hiszpania - Costa Blanca 2012 - dzień 6/11




Dziś zmieniamy miejsce zakwaterowania i czeka nas najtrudniejsza trasa. Ja z Maciejem jedziemy najpierw busem, zawieźć bagaże wszystkich uczestników na nowy kwaterunek do Benidormu - miasta wieżowców. Reszta grupy jedzie rowerami z Calpe. Spotkać się mamy w Castell de Guadalest.
Po wtargnięciu 150 kg bagaży do apartamentu, wsiadamy na rowery i ruszamy z Benidormu. Wielkie to miasto więc trochę trwa wydostanie się z niego. W końcu wyjeżdżamy na drogę CV-70 i czeka nas 20 km podjazdu.
Początek jest znośny, ale później robi się taka stromizna że w kolarce brakuje przełożeń, ale z ogromnym bólem ciśniemy żółwim tempem do przodu - istna ściana płaczu!

Docieramy w końcu do Castell de Guadalest, gdzie znajduje się zamek na skale i przepiękne widoki. Jako że reszta grupy ma jeszcze do nas koło godziny czasu można dokładniej obejrzeć miejsce i odpocząć po ciężkich 20 km (fot. Maciej)


Widok w Castell de Guadalest z tarasu na zbiornik zaporowy.


Reszta grupy w końcu dociera i po odpoczynku ja z Małgosią i Maciejem ruszamy w góry na długą wspinaczkę... na początek 13 km podjazdu, za plecami takie wiedoki...




a z przodu takie


Zdobywamy pierwszą przełęcz o wysokości jakieś 960 m npm i mamy jakieś 6 km zjazdu do doliny porośniętej kwitnącymi drzewami owocowymi. Pięknie tu




I znowu podjazd, tym razem 6 km pod górę na wysokość ponad 1000 m npm


Interesujące drzewa, których gałęzie oplatają się i zrastają w jedną całość (fot. Maciej)


Najwyższa przełęcz całej wycieczki Port de Tudons (1024 m npm) zdobyta we trójkę. Widoków za specjalnych tu nie ma więc po sesji fotograficznej...


ruszamy w dół... czeka nas jakieś 30 km zjazdu. Początek zjazdu niezbyt przyjemny bo cień i wmordewind tak wychładza że aż kostnieją ręce. Trzeba się co jakiś czas zatrzymać na słońcu żeby się ogrzać... zresztą nie ma co się zbytnio spieszyć bo widoki są przepiękne. Na rekordy prędkości nie ma szans - wiatr nie pozwala na przekroczenie prędkości 60 km/h.




Gdzieś za Sellą...


Pozostałości po kraterze wulkanu (fot. Maciej)


Na koniec jeszcze krótki podjazd z pięknymi widokami za plecami


i stromy zjazd do Benidormu, na którym osiągam rekordową prędkość dnia 64,6 km/h





Hiszpania - Costa Blanca 2012 - dzień 7/11




Od rana pojechaliśmy do Albir zwrócić rowery szosowe i przesiąść się na rowery górskie. Tym razem dosiadłem takiej maszyny - sprzęt znowu porządny, ale geometria tak dziwna że niezbyt wygodnie mi się na tym jeździło.


Jako że trochę czasu zeszło na tej wymianie rowerów pokręciliśmy się lajtowo po okolicy.

Pojechaliśmy najpierw na latarnię morską w Albir - trasa wiedzie po zboczu góry z pięknymi widokami na wybrzeże


(fot. Maciej)


(fot. Maciej)


Następnie wróciliśmy do miejscowości Albir i oddaliśmy się 1,5 godzinnemu plażowaniu


Wracamy do Benidormu


I udajemy się podobną trasą jak w Albir po zboczu góry do klifu i jakiś ruin budynku (fot. Maciej)






Wracamy do apartamentu i zmykamy na plażę poopalać się.

Jedząc posiłek na tarasie naszego apartamentu udało mi się wypatrzeć Anię Szafraniec, która zjeżdżała "z hotelu" na trening wraz z koleżanką. Tak w ogóle to część teamu CCC stacjonowała jakieś dwa hotele od nas - niestety osobiście Ani nie udało mi się poznać. Oprócz tego w dniu wylotu okazało się że była tutaj też trenować kolarstwo, aktorka - Joanna Jabłczyńska wraz z całym zespołem HP-Sferis

Wieczorny widok z ostatniego piętra naszego apartamentowca.





Hiszpania - Costa Blanca 2012 - dzień 8/11




Dziś ruszyliśmy w góry pojeździć trochę w terenie.

Na początek czeka nas ponad 20 km podjazdu. Najpierw głównymi drogami, a później zjeżdżamy na drogi boczne. Niestety okazuje się że szlak tutaj też jest wyasfaltowany. Pogoda pochmurna - ciemne chmury wiszą nad wyższymi szczytami i zanosi się na deszcz - na szczęście na zanoszeniu się skończyło.






Jakiś kilometr przed szczytem asfalt się skończył i zaczęła się szutrówka. Po dojechaniu do opuszczonego schroniska, zaczął się zjazd i można było w końcu trochę poszaleć (fot. Maciej)




Wszystko co dobre szybko się kończy. Zaczął się znowu asfalt, którym dojechaliśmy do Selli. Tutaj pokręciliśmy się po uroczych uliczkach w poszukiwaniu "Berty" - schody, ostre zjazdy i podjazdy, wąskie przesmyki... szwędało się bardzo fajnie.


Po kawce wracamy do Benidormu.


W hotelu odpocząłem, zjadłem coś i postanowiłem jeszcze wjechać na najwyższą górę w Benidormie na której znajdował się krzyż.

Podjazd cholernie męczący, dyszałem jak parowóz.


Po kilku tysiącach machnęć korbą wjeżdżam w końcu na górę z której widoki po prostu zapierają dech w piersi.




Zjazd w dół przebiegł bardzo szybko.




Hiszpania - Costa Blanca 2012 - dzień 9/11




W ostatni dzień na rowerach ruszamy nad zbiornik zaporowy w Guadalest.
Niestety zapomniałem dzisiaj zabrać aparatu, więc zdjęć będzie niewiele.

Postój w Polop na wzgórzu (fot. Jola)


Za Polop zjeżdżamy z drogi asfaltowej do doliny rzeki Guadalest. Trasa jest świetna - szuter, skupiska kamieni, mostki i wysokie na ponad 4 metry trzciny. Trafia i się mały przejazd przez rzekę.
Odcinek ten ciągnie się przez jakieś 10 km. (fot. Maciej)


Docieramy do podnóża zapory. Wjeżdżamy wywijasami na zaporę.
(fot. Jola)


Objeżdżamy zbiornik zaporowy dookoła.
(fot. Maciej)


i po zamknięciu pętli "wdrapujemy" się do Castell de Guadalest, gdzie już byliśmy 3 dni wcześniej.


Tym razem "ściana płaczu" na której zdychałem 3 dni temu jest jako zjazd, więc można się solidnie rozpędzić. Ustanawiam tutaj wyjazdowy rekord prędkości - 66,4 km/h. Więcej się nie dało przez wiatr. (fot. Wiktor)


Przed Benidormem, jadąc już spokojnie znienacka wyprzedziła mnie nasza polska grupa CCC. Puściliśmy się z Maciejem za nimi w pogoń, ale niestety góralem nie dało rady doścignąć takich wycinków na szosówkach.

Po powrocie do hotelu chwila odpoczynku i pod wieczór pojechaliśmy do Albir zwrócić wypożyczone rowery.




Hiszpania - Costa Blanca 2012 - dzień 10/11



Dzień nierowerowy, przeznaczony głównie na lenistwo - szwędaczkę po Benidormie i wygrzewanie się na plaży w promieniach słońca.
Poniżej parę fotek Benidormu - miasta wieżowców, których jest tutaj 345 co powoduje że jest to jedno z najgęściej zabudowanych miast świata.



















Hiszpania - Costa Blanca 2012 - dzień 11/11



Niestety wszystko co dobre kiedyś się kończy. Wcześnie rano udajemy się busem do Alicante, skąd wracamy samolotem do Polski. Tym samym samolotem wraca do Polski aktorka i zapalona rowerzystka Joanna Jabłczyńska wraz z całym kolarskim teamem HP-Sferis, który stacjonował w Benidormie i przygotowywał się do sezonu kolarskiego.
W Polsce lądujemy po godzinie 13... jak tu szaro-buro.




PODSUMOWANIE



Przez 8 dni rowerowych na hiszpańskim wybrzeżu Costa Blanca przejechałem w sumie tylko 545 km, ale za to przewyższenie wyniosło około 9600 metrów. Teren jak widać jest tam dosyć górzysty i niewiele jest płaskich odcinków. Trasy są niestety głównie dla rowerów szosowych i przeważnie takie rowery się tutaj spotyka - przyjeżdża tutaj sporo znanych grup kolarskich na swoje treningi. Jeżeli chodzi o pogodę to trafiliśmy idealnie, gdyż w żaden dzień nie padał deszcz - temperatury w okolicach 15-20*C w dzień, 0-5*C w nocy, sporo słońca, dosyć wietrznie, więc jak na warunki "zimowe" (początek marca) to jest rewelacyjnie.
Na koniec pozdrowienia dla Macieja, Wiktora, Małgosi, Joli, Bernadetty, Oli i Bartka oraz Andrzeja za wspólne wakacje w miłej atmosferze.
blank.gif Komentarze blank.gif box_on.gif
Brak dodanych komentarzy. Może czas dodać swój?
blank.gif Dodaj komentarz blank.gif box_on.gif
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
blank.gif Oceny blank.gif box_on.gif
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony

Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
Copyright Sebastian Jeżewski "SebekFireman"

299,051 Unikalnych wizyt

Theme Blade by Nick Jones | Converted to V7 by Harly

Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2017 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.